Jaka skórka, takie jabłko - o sukcesie Apple

Featured Image

Zaczęło się od żartu. Steve Wozniak, Steve Jobs i Ronald Wayne postanowili uruchomić swój biznes pierwszego kwietnia. Cena ich pierwszego sprzętu wynosiła natomiast 666,66$. Na żarcie się jednak nie skończyło, wręcz przeciwnie. Apple wyrosło na międzynarodową potęgę i najbardziej rozpoznawalną firmę na świecie. Co stanęło za tym, że mały biznes, do którego początkowo należały trzy osoby składające komputery w garażu, odniósł tak ogromny sukces?
Mówi się, że ich kapitał wynosi więcej niż zaplecze finansowe USA. Sam iPhone generuje większe dochody niż największe marki takie jak Coca Cola czy Walt Disney. Do tej pory sprzedano ponad 365 milionów urządzeń z systemem iOS. 363 sklepy w 13 krajach co tydzień odwiedza 18 000 osób. W systemie sprzedaży zarejestrowanych jest 225 mln kart płatniczych - to tak, jakby cała populacja Brazylii robiła tam zakupy (a jest to piąty co do liczby ludności kraj na świecie).

Celem Apple nie jest zarabianie pieniędzy. Naszym celem jest projektowanie, wdrażanie i wprowadzanie na rynek dobrych produktów. Wierzymy, że w konsekwencji ludzie będą je lubić, a dzięki temu będziemy zarabiać.

Słowa Johnatana Ive (Senior Vice President of Industrial Design w Apple) brzmią dość śmiesznie biorąc pod uwagę powyższe dane. Jednak wydaje się, że to właśnie takie podejście przesądziło o sukcesie Apple. Pasja, zaangażowanie, niesłychana dokładność i upór maniaka. Te cechy charakteryzowały nie tylko Steve’a Jobsa, ale większość pracowników, którzy przyczynili się do rozwoju Jabłka. Mówiąc jednak o samej firmie, nie można nie przyjrzeć się dogłębniej sylwetce wizjonera, który zdecydowanie wyróżniał się na tle innych.

Technologiczny mesjasz

Featured Image

Steve Jobs w swoim mieszkaniu bez mebli

Tak nazywany przez swoich fanów, Steve Jobs rzeczywiście był niezwykle uduchowioną osobą. Slogan Apple - “Think Different” (“Myśl inaczej”) powstał po jego doświadczeniach z LSD. Prowadził dość ascetyczny tryb życia, mieszkając bez mebli i żywiąc się samymi jabłkami (prze pewien czas pracował też w sadzie jabłoniowym, przypominającym bardziej sektę, stąd nazwa marki). Z podróży do Indii, odbytej w celu doznania oświecenia duchowego wrócił jako buddysta, w hinduskim stroju i z ogoloną głową. Nie zakładał butów i zrezygnował z kąpieli, do tego stopnia, że pracownicy zaczęli go unikać. Choć unikali go również z powodu wybuchowości i można powiedzieć, lekkiego niezrównoważenia. Steve potrafił wrzasnąć, ostro skrytykować a nawet rozpłakać się w obecności pracowników (czy też potencjalnych klientów). Był bardzo emocjonalny i wszystko brał sobie do serca. Nie tylko na początku swojej kariery, ale przez cały okres jej trwania. Gdy pierwszy iPad nie został przyjęty entuzjastycznie, Jobs popadł w depresję.

Jego dziwactwa można wymieniać długo, jednak faktem jest, że to dzięki niemu Apple jest tym, czym jest teraz. Ikoną luksusu, pięknego designu i innowacyjności.

Obraz wart więcej niż tysiąc słów

Apple dokładnie wie jak reklamować swoje produkty. Nie poświęcają czasu na opisy, specyfikacje czy parametry. Liczy się obraz, który przykuwa większą uwagę i wywołuje znacznie więcej emocji niż ciąg wyrazów. Jednak mimo dobrego marketingu, to projektowanie odgrywa największą rolę.

Wierzymy, że jeśli będziemy mieć doskonałe produkty, to konsumenci będą otwierać [dla nas] swoje portfele. - Steve Jobs

Jobs zwracał ogromną rolę na wygląd produktów już od samego początku. Miały być idealne, piękne, użyteczne. I to nie tylko na zewnątrz. Kazał swoim informatykom pracować tak długo nad, przykładowo, płytą główną, żeby wszystkie 3 cechy wspomniane przed chwilą były zachowane. Projektowano dziesiątki monitorów, bo ich krawędzie był zbyt ostre/koliste. Poświęcano więc ogrom czasu i pieniędzy na szczegóły, które wydawały się istotne tylko dla Jobsa. Jednak prawdopodobnie to również one stanowiły o tak dużym zainteresowaniu marką.

Prostota może być trudniejsza od komplikacji: trzeba się ciężko napracować nad wydobyciem czystej myśli, która pozwala na prostotę. Ale warto – bo kiedy już się to ma, można przenosić góry. - Steve Jobs

Less is more - to bardziej dewiza Apple niż zwykłe stwierdzenie. Mimo że produkty charakteryzują się najwyższą jakością i wzornictwem, zawsze odnajdywano umiar. O prostocie marki pisano nawet książki: “Obłędnie proste. Obsesja, która napędza sukces Apple’a”. Jednak nie tylko to napędza ich sukces. Tak naprawdę, Apple nie sprzedaje produktów. Oni sprzedają doświadczenie. Miałkie znaczenie ma ilość pikseli czy wielkość dysku. Liczy się forma, jakość, użyteczność. Interakcja z firmą nie kończy się na zakupie urządzenia, a trwa przez cały czas. Nie bez powodu Apple stworzyło własne oprogramowanie, własne aplikacje. Wszystko musi być przecież idealnie dopasowane i idealnie ze sobą współgrać. Użyteczność, funkcjonalność, estetyka - 3 całkiem odmienne aspekty, żaden nie jest pomijany.

(Nie ten) kto pierwszy ten lepszy

Apple nie zależy na wymyślaniu zupełnie nowych, nieistniejących produktów. Zazwyczaj biorą to, co jest na rynku i doprowadzają do perfekcji całkowicie przewyższając bazowy twór. Często spotyka się to z krytyką, zwłaszcza anonimowo-internetowym hejtem: “co w tym innowacyjnego?”. Ale czy ktoś z Was słyszał o Xiaoi bot? Nie? A o Siri? No właśnie. Nie wystarczy tylko stworzyć produktu. Trzeba to zrobić dobrze.

Featured Image

Tym, co przyczynia się do tworzenia doskonałych produktów jest prototypowanie. W Apple tworzą setki prototypów wymyślając zupełnie inne rozwiązania dla każdej funkcji. W ten sposób powstał nawet ich sklep. W pustych magazynach budowano wiele dokładnych modeli zanim zdecydowano jak będą wyglądać iStory na całym świecie.

O produktach Apple można mieć mimo wszystko różne zdanie. Niektórzy wyśmiewają ceny, twierdząc, że “płacisz tylko za markę”. Ale czy nie o to właśnie chodzi? Marka to nie tylko logo i nazwa, ale też stylistyka i jakość, a w wypadku Apple również swego rodzaju styl życia (?). Tego, czego nie można jej odmówić, to niewiarygodnego sukcesu, który trwa w zasadzie nieprzerwanie od 1977 roku kiedy na rynek wypuszczony został Apple II - 8-bitowy komputer. I chociaż Steve Jobs nie był specem od informatyki (tutaj większość zasług należy przypisać Wozniakowi, tak często pomijanemu), to gdyby nie jego nieustępliwość i myślenie poza pudełkiem, Apple mogłoby dzisiaj wyglądać zupełnie inaczej.